Cienie mineralne a tłuste powieki, czy to ma sens

Zdecydowałam się na zakup Velvet Almond (1,7g/29,90zł) z myślą o wykorzystaniu go nie tylko do malowania całej powieki, czy modelowania załamania, ale przede wszystkim do sprawdzenia czy cienie mineralne na bardzo tłustej wykażą się choć przyzwoitą trwałością. Dodatkowo w moje ręce trafił dobranym mi Italian Olive (tak to ten odcień, na który bym się sama w pierwszej kolejności nie zdecydowała), bardzo uniwersalny Vanilla Pudding oraz cień do brwi Dark Wood.

Pomimo niezbyt ulubionej formy podania cieni mineralnych przez ostatnie 4 miesiące bardzo chętnie po nie sięgałam. Jak już wielokrotnie wspominałam na łamach bloga o moich ogromnych problemach z trwałością cieni na tłustej powiece, tak i w tym przypadku podchodziłam bardzo sceptycznie do cieni mineralnych.

Cienie na tłuste powieki

Cienie solo wykazały niewiele większą trwałość niż prasowane cienie MAC czy Inglot (3-4h), natomiast na bazie czy dodatkowo nałożone na mokro bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Nie tylko nie zbledły w ciągu dnia, ale też nie przemieściły się w stronę załamania powieki. Ich dodatkowym atutem jest też bardzo dobra pigmentacja oraz wielofunkcyjność. W tym miejscu porzuciłam jakiekolwiek przejmowanie się docelowym zastosowaniem i cień do brwi z dodatkiem MAC FIX + świetnie posłużył mi za matowy brązowy eyeliner, zaś Vanilla Pudding rozświetlił łuk brwiowy czy w niewielkiej ilości zastąpił rozświetlacz, gdy podczas jednego z wyjazdów kompletnie o nim zapomniałam…

Powyższe zdjęcie wykonane w cieniu, natomiast poniższe w pełnym słońcu. Dark Wood to ciemny, matowy brąz. Vanilla Pudding – chłodny, mieniący się odcień jasnego beżu złamanego bielą. Italian Olive to khaki z dodatkiem złota. Natomiast Velvet Almond to zimny satynowy odcień kawy z mlekiem.

Delikatnie podkreślone brwi za pomocą Dark Wood w różnym oświetleniu.

Cienie są banalne wręcz w obsłudze, dobrze się blendują i nie osypują podczas aplikacji, jeśli wcześniej strzepniemy nadmiar z pędzelka. Pomimo moich początkowych obiekcji jestem z nich bardzo zadowolona, w szczególności z cienia do brwi Dark Wood (najciemniejszy z oferty marki). Nie tylko pięknie podkreśla brwi czy przyciemnia kącik w smokey eyes, ale też okazał się idealnym odcieniem ciemnego brązu, jakiego szukałam już od dawna do malowania kreski.

Pomimo sypkiej formy, która przy odrobinie nieuwagi może znaleźć się na toaletce zamiast na oku, z chęcią dokupię jeszcze kilka nietypowych odcieni, zwłaszcza soczystą oberżynę czy granat w celu wykorzystania ich do malowania kresek. I choć cienie mineralne nie wyprą całkowicie klasycznych z mojej kosmetyczki, to z pewnością wzbogacą jej zawartość. Tym bardziej, że po raz pierwszy od dawna swobodnie podkreślam dolną powiekę nie narażając się przy tym na łzawienie…

News Reporter
Zdrowie

Dodaj komentarz