Nigdy nie mów „nigdy”

Nigdy nie mów „nigdy”. Już nieraz się o tym przekonałam. Widziałam to u siebie i u innych. Widziałam jak najbardziej zagorzali pożeracze mięsa zaczęli wcinać zieleninę i było im z tym dobrze.

Jeśli chodzi o mnie. Jedna z najbardziej pamiętnych sytuacji w moim życiu w tej kwestii był fakt, iż w dzieciństwie i liceum nie znosiłam języka polskiego. Największą moją piętą achillesową było pisanie wypracowań. Robiłam wszystko, żeby tylko odwlec jak się da najbardziej moment, kiedy siadasz i piszesz. Nie miałam do tego całkowicie polotu. Dokładnie to samo było z językiem angielskim. Cóż, u mnie w życiu jest tak, że jak jestem do czegoś zmuszona, to odzywa się gdzieś w środku buntownik.

Kiedy jednak inicjatywa wychodzi ode mnie, nagle okazuje się, że mogę robić te same rzeczy z ogromnym zapałem i przyjemnością. Myślę, że to ma miejsce nie tylko w moim przypadku, ale również Waszym.

Kiedy zaczęłam studiować odkryłam jakie możliwości życiowe daje mi znajomosc języka angielskiego. Dużo rozmawiałam z obcokrajowcami, a wyjazdy zagraniczne mnie utwierdziły w przekonaniu, że jest to bardzo życiowa wiedza.

Dokładnie to samo tyczy się pisania. Jednym z najszczęśliwszych momentów w moim życiu była chwila, kiedy siadłam na swoje wyznaczone miejsce przy ławce szkolnej w dniu matury z języka polskiego i pomyślałam sobie, że to ostatnie wypracowanie mojego życia, że już więcej nie bedę musiała się męczyć. To była na tamten czas cudna chwila.

Jednak życie lubi płatać figle. Teraz z przyjemnością siadam do laptopa i cieszę się, że mogę coś napisać, że mogę z Wami podzielić wiedzą. I nigdy bym nie przypuszczała, że przyjdzie mi ochota na napisanie książki. Tak, dokładnie. Już myślałam o tym fakcie od dłuzszego czasu. Nie chcę, żeby to, co robię było tylko wirtualne. Często dużo większą przyjemność sprawia moment, kiedy siadasz wygodnie na łóżku z kubkiem gorącej herbaty i możesz wziąć do ręki coś namacalnego.

Widzę, że jest duża potrzeba prowadzenia rzeczywistego życia.

Zamiast spotykać się na facebooku, lepiej spotkać się w kawiarence i pogadać.

Zamiast grać w piłkę nożną na grze komputerowej, lepiej wyjść na boisko i powalczyć o punkty ze swoją drużyną.

Zamiast uprawiać wirtualną farmę, lepiej założyć jakąś swoją uprawę w ogódku.

Zamiast czytać wirtualne ksiązki, lepiej wziąć do ręki coś, co ma kartki i druk.

Widzę, że jako cywilizacja jesteśmy spragnieni prawdziwego życia, choć może nie wszyscy to sobie jeszcze  uświadamiamy.

Stąd też moja decyzja o chęci stworzenia czegoś namacalnego, rzeczywistego. Książka będzie poświęcona tematyce diety Raw. Będzie to rozszerzenie programu „Go Raw”, ale nie tylko. Na stronie podałam go w sposób bardzo ogólny. Chcę go bardziej rozbudować. Stąd też będę mniej czasu poświęcać na pisanie artykułów na stronie. Trochę to potraw, ponieważ dopiero zabieram się za gromadzenie materiałów. Jednak oczywiście dalej będę kontynować „Go Raw” i bardzo się cieszę, że są osoby, które zdecydowały się na podążanie za programem 🙂

News Reporter
Zdrowie

Dodaj komentarz