Dlaczego nie pić mleka?

Robert Lewandowski, nasz skarb narodowy, nasza futbolowa duma i balsam na serce kibiców, po tylu latach piłkarskiego nieurodzaju! Nasz piłkarski Gladiator!

Co jest tajemnicą jego sukcesu, jego zwinności w drodze do bramki i pary w zderzeniu z przeciwnikiem?

Co jada, jak żyje człowiek, którego fizyczna, mordercza praca wyczynowca zamyka się często w kilkunastu godzinach treningu, skrupulatnie pociętego na fragmenty przeznaczone na regenerację i dostosowane do tego gigantycznego wysiłku odżywianie.

Jego menadżer, odkrywca i nawiedzony pasjonat Cezary Kucharski nie mówi za wiele, poza tym jak ważna jest dla sportowca dieta, wydajny sen, relaksacja-odpoczynek i do tego podejście do piłki na boisku niczym jak do przedsiębiorstwa biznesowego.

Poza kwestią finansów reszta układa się tutaj w poradnik META DIETY i to dosłownie! Dlaczego?

Bo oto okazuje się, że najbliższa Lewandowskiemu osoba, reprezentantka Polski w karate Anna Stachurska wraz z fachowcami (jak pisze dzisiejsza 29.04.Gazeta Wyborcza str.24) ustala dla piłkarza, objętą ścisłą tajemnicą dietę, w oparciu o ELIMINACJĘ WSZELKICH PRODUKTÓW MLECZNYCH!

Robert Lewandowski na tej diecie wyszczuplał i pozbył się grubej warstwy niepotrzebnej tkanki tłuszczowej. Jest wolny też od kontuzji, jego kości są mocne, stał się szybki i zwinny bez cielęcej ociężałości, łatwiej też  regeneruje się i lepiej śpi. No i jaki przystojny! David Beckham przy nim to cień i wspomnienie dawnej urody!

W mojej książce pt.”Metadieta, mikrokroki do makrozmian”, dowiecie się w rozdziale ”BIAŁE SZALEŃSTWO”, co ja myślę o mleku i współcześnie produkowanym nabiale i dlaczego zrezygnowałam z niego przed laty.  Poczytacie w ” PODPUCHACH RYNKU” o tym, jak w procesie pasteryzacji i homogenizacji mleko nadziane hormonami krowy, która przecież poza okresem karmienia (głównie nas ludzi) jest permanentnie w ciąży( o czym wiele osób nie wie…), zamienia się w mleko-podobne produkty. I o tym, jak wg. amerykańskiego biochemika żywienia T.Colina Campbella, który napisał książkę „Nowoczesne zasady odżywiania”, kazeina /białko mleczne/ szkodzi naszym kościom doprowadzając do osteoporozy, hipercholesteronemii i cukrzycy a nawet nowotworów…

Chcecie być zdrowi, witalni i ładni, chcecie być gwiazdą?… nie pijcie krowiego mleka i nie jedzcie nabiału, tak jak uczyniła to też  inna polska gwiazda, nasza biała gazela modowych wybiegów, współczesna ikona butikowych witryn, Anja Rubik.

A może tych gwiazd bez mlecznej poświaty na polskim niebie jest więcej? Można je rozpoznać po wyglądzie i to bez teleskopu Keplera. Stajemy się tym co jemy i jak jemy…

A tak na koniec, to przecież nie o to chodzi w tym wpisie, by zostać gwiazdą, chodzi o powrót do zdrowia i witalności 🙂

Ja tego doświadczyłam. Nie piję mleka od 5 lat, nie jem produktów mlecznych: serów, twarożków, jogurtów od lat 3…Wapń uzupełniam z płatków owsianych, sezamu, zielono-listnych warzyw, suszonych fig…a dla zdrowia kości dużo się ruszam!!! Te ryzykowne zmiany przyniosły ulgę mojemu organizmowi! Żadnej zgagi, chorób układu oddechowego, bóli w stawach! 

Odebrałam właśnie wyniki densynometrii badania, które pokazało stan moich „bezmlecznych” kości. Jak na razie po paru latach bez nabiału, na wszystkich odcinkach kręgosłupa moje kości mają 130 % gęstości mojej normy wiekowej 🙂

Mleczne oszustwo na skalę światową :(…

Komentarze:

Sława 2 maja 2013 at 12:16

Czasami reaguję dość nerwowo (czyt. agresywnie):):) jak kolejny raz słyszę (z wyrzutem) to co Ty w ogóle jesz!!!!!! Wiem, że ludzie reagują tak ze strachu przed prawdą, że sami muszą coś ze swoją dietą zrobić a to przecież „wysiłek”. Nasz nałóg spożywania produktów (niestety) mlekopodobnych jest niesamowity. Przyznaję, czasami „pozwalam sobie” i coś skubnę ale właśnie brak śluzu ewidentnie, permamentnie odczuwanego w gardle po jedzeniu produktów mlecznych i brak wzdęć i ich dalszych konsekwencji:):) po odłożeniu produktów glutenowych oraz 8 kilo mniej bez odchudzania!!!!!! pokazały mi (a raczej jedna z wcześniejszych komentatorek) bogactwo prawdziwego odżywiania. Metaodżywiania:):)
Pozdrawiam.

Ada 29 kwietnia 2013 at 14:03

Gosiu,
świetny blog, tematy, które poruszasz rezonują z moimi odczuciami i dają nadzieję, że świat idzie w dobrym kierunku, powoli ale idzie :-))), a Ty dokładasz do tego procesu sporą cegłę!
Nie boję się do tego przyznać: BYŁAM serojadem! I pomimo wielu doświadczeń dobroczynnego stanu pojawiającego się po wykluczeniu nabiału z diety, wracałam do serów, kusiły mnie wszelkie pleśniowe rodem z Francji, Old Amsterdam nęcił smakiem i niespotykaną konsystencją, no i jak tu nie zjeść Caprese ze świeżymi pomidorami z działki od sąsiada, mniaaaam… Tak miałam do zeszłego roku, aż w końcu przyszło samo, odśrodkowo, z pobudek różnych – porzuciłam nabiał (mięsa nie jem od 22 lat i żyję 🙂 i to jak!). Moja waga spadła o 4kg bez większego wysiłku, cera nie płata figli, budzę się rano wypoczęta i nie muszę już nawet popijać Yerba Mate, która mi towarzyszyła od 6 lat co rano. Do codziennej diety wprowadziłam najróżniejsze kiełki, które są świetnym źródłem aminokwasów (białek łatwo przyswajalnych przez nasz organizm), wapnia i wszystkiego tak naprawdę, czego potrzebujemy do odżywiania naszego organizmu. I rzecz najważniejsza – PRZESTAŁAM BYĆ WIĘŹNIEM SWOICH KUBECZKÓW SMAKOWYCH

Dodaj komentarz