Intuicja – zagubiona esencja życia

0
30
intuicja jak działa

Tyko intuicja pozwala nam bezpośrednio obcować z istotą rzeczy- twierdzi francuski filozof Henri Bergson, twórca intuicjonizmu.

Nie istnieje żadna logiczna reguła, według której można odkryć podstawowe prawa przyrody. Zdolna jest do tego tylko i wyłącznie intuicja.

Albert Einstein

Niektórzy twierdzą, że czegoś takiego jak intuicja w ogóle nie ma. Inni wierzą wprawdzie w jej istnienie, choć uważają, że nie każdy ją posiada. Ale są i tacy, którzy przysięgają, że intuicja działa skutecznie, gdyż wiedzą, że swoje sukcesy zawdzięczają właśnie jej.

Czy nam się to podoba, czy nie, czy w to wierzymy, czy wątpimy, wszyscy mamy intuicję. Każdy z nas przynajmniej raz w życiu doświadczył nagłego „olśnienia”. Pewności, że powinien postąpić zupełnie inaczej, niż podpowiada mu tak zwany zdrowy rozsądek. Zdarza się, że nie wiadomo skąd nagle przychodzi do nas pewność, że możemy przewidzieć, co za chwilę nastąpi – przyjdzie listonosz, zadzwoni telefon, upuścimy kryształową cukiernicę, która rozbije się w drobny mak. Znajome? Na pewno.

Intuicję, jako jedną z najważniejszych umiejętności życiowych, wykorzystują najczęściej artyści, pisarze, lekarze, naukowcy. Rzecz dotyczy wtedy możliwości spojrzenia głębszego, wykraczającego poza ich aktualną wiedzę i doświadczenie.

Poeci intuicję nazywają natchnieniem, naukowcy szóstym zmysłem, aktorzy i badacze olśnieniem.

Wybitny lekarz, prof. Andrzej Szczeklik kierujący katedrą Chorób Wewnętrznych UJ twierdzi, że „intuicyjny błysk podświadomości pozwala czasem lekarzowi zobaczyć, co dzieje się w organizmie chorego. Doznaje on wtedy jakby wewnętrznego olśnienia, wejrzenia w istotę rzeczy, w to, co wydaje się jak gdyby przed oczami zakryte”.

Podobnie Jan Peszek, znany aktor, opisując sposób, w jaki przygotowuje się do zbudowania roli, oswajania emocji i myśli postaci, które gra na scenie, opiera się całkowicie na intuicji.

W sztuce i nauce możliwość zakwestionowania praw rozumu i oczywistych obserwacji odgrywa zasadniczą rolę. Możemy ten wymiar intuicji nazwać twórczym. Ale istnieje też jej wymiar – zwykły i codzienny, bo przecież każdemu z nas przytrafiają się momenty przeczuć, w których odzywa się intuicja.

Anioł Stróż czy przypadek?

Cała trudność w tym, by te momenty uchwycić, by zwrócić na nie uwagę. To nie muszą być wcale jakieś wielkie sprawy, chodzi o sposób nastawienia do życia.

Na przykład Agnieszka zawsze „wyczuwa”, kiedy będzie kontrola biletów. Ostatnio, gdy wsiadała do autobusu, pomyślała: muszę od razu sprawdzić, czy mój bilet miesięczny jest jeszcze ważny, bo jeśli nie, to wysiądę, żeby go doładować. Na szczęście bilet okazał się ważny. Na następnym przystanku do autobusu wsiedli kontrolerzy.

Andrzej z kolei uważał, że to takie niemęskie mieć przeczucia, słuchać jakiegoś wewnętrznego głosu. Lekceważąc intuicję, zgubił klucze do mieszkania, zranił się boleśnie w rękę, a niedawno miał poważny wypadek samochodowy. – Ależ byłem głupi – mówi. – Tego wypadku mogłem uniknąć, przecież czułem, że tego właśnie dnia nie powinienem jechać. Mimo to wsiadłem do samochodu. Przejechałem kilka kilometrów i wyraźnie usłyszałem w swojej głowie: „zawracaj”. Nie posłuchałem. A było ślisko, nie miałem zimowych opon i wylądowałem na drzewie.

Często intuicja pełni właśnie rolę Anioła Stróża, ostrzega nas przed niebezpieczeństwem, które trudno przewidzieć. Sprawuje nad nami opiekę, choć ją lekceważymy i chyba nigdy nie mówimy „dziękuję”, gdy uda się nam cało wyjść z opresji. Twierdzimy wtedy, że pomógł nam przypadek.

Przebłyski instynktów

Intuicja to zakodowana w nas prastara mądrość, esencja życia, którą zagubiliśmy. Zanim człowiek zaczął sprawnie posługiwać się intelektem i uznał rozum za najdoskonalsze narzędzie służące do poznawania i przeobrażania świata, musiał – żeby przeżyć – wykształcić w sobie wiele zdolności instynktownych. Wyczuwał i przeczuwał – zagrożenia, zdarzenia, które nastąpią, emocje i intencje swoich współplemieńców, rozumiał zapewne mowę zwierząt, odbierał niezauważalne zdawałoby się znaki natury, miał też znacznie bardziej bezpośredni kontakt ze Stwórcą. Był zanurzony w magii.

Więc co się stało z biegiem czasu? Czy ktoś nas tych umiejętności pozbawił? Nie, to my sami uśpiliśmy je, bo przez wieki rozwijaliśmy przede wszystkim zdolności intelektualne i za Kartezjuszem zaufaliśmy bez reszty naszemu rozumowi. Bywały w historii ludzkości takie okresy, że przez intuicję można było stracić życie. W średniowieczu chętnie palono na stosach czarownice; kobiety-wiedźmy, które wiedziały więcej niż inni, bo nie przestały posługiwać się intuicją właśnie.

Jako małe dzieci mamy dużą zdolność posługiwania się intuicją, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Później jednak idziemy do szkoły, gdzie wymagają od nas wyłącznie logicznego myślenia, uczą nas, że dwa dodać dwa jest cztery, że najpierw jest przyczyna, a potem skutek. W efekcie nasze przebłyski intuicji bledną. Już nie przeczuwamy nieomylnie, co Święty Mikołaj ma dla nas w swoim worku. Piszemy do niego list, że życzymy sobie dostać komputer i spokojnie czekamy na realizację zamówienia.

Wydawać by się mogło, że w epoce informatyki intuicja nie jest nam potrzebna, więc nie musimy jej słuchać. O tym, że właściwie od początku świata nasza intuicja słabła, wyraźnie zaświadcza nawet Biblia.

W Raju Bóg przemawiał do Adama bezpośrednio. Z potomkami Adama, po wygnaniu z Raju, kontaktował się już tylko we śnie. Potem ze śpiącym Jakubem rozmawiał za pośrednictwem Anioła. Syn Jakuba, Józef, sam musiał interpretować swoje sny, a egipski faraon sny co prawda pamiętał, ale już nie potrafił ich wyjaśnić. Dzisiaj większość z nas najczęściej niewiele pamięta ze swoich snów, niewiele też z nich rozumie.

Intuicyjne zdolności ciągle jednak w nas drzemią. Nie jest to żaden szczególny dar, z którym trzeba się urodzić, choć oczywiście są ludzie bardziej lub mniej wyczuleni na przebłyski intuicji.

Miłosne przeczucia

Intuicja nie jest przypisana do płci, choć najczęściej mówi się o kobiecej intuicji, ale też bywają mężczyźni obdarzeni wyjątkowo kobiecą intuicją.

– Raz w życiu moja własna intuicja zaskoczyła mnie z wielką siłą – zwierza się Andrzej. – Zdarzyło się to podczas wyjazdu studenckiego. Zdobywaliśmy wtedy Rysy. W grupie była jedna dziewczyna, znaliśmy się, ale nie łączyło nas nic poza sympatią. Zawsze otoczona grupą wielbicieli, specjalnie mnie nie interesowała. Staliśmy na szczycie, chmury przepływały obok nas, ludzie śmiali się, gadali, pili herbatę, a ja poczułem się, jakby piorun we mnie strzelił. „Za rok będziesz moją żoną”, powiedziałem do niej. Strasznie ją to wkurzyło, a i dla mnie samego ta nieoczekiwana pewność była wielkim zaskoczeniem. Miałem jednak rację, intuicja nie zawiodła. Jesteśmy udanym małżeństwem już od 25 lat.

Bardzo wyczuleni, a nawet przeczuleni, bywamy wtedy, gdy się zakochujemy. Potrafimy wówczas czytać w myślach naszych ukochanych, wyprzedzamy ich zachcianki, kupujemy prezenty dokładnie takie, o jakich marzyli, wiemy też niestety, kiedy miłość odchodzi, na kilometr wyczuwamy kłamstwa, a zdradę nawet na setki kilometrów.

Joasia, nieprzytomnie zakochana w Łukaszu, który też zapewniał ją o swojej miłości, rozmawiała właśnie przez telefon ze swoją mamą. Opowiadała o tym, jak bardzo jest szczęśliwa, że planują z Łukaszem wspólne życie i już miała powiedzieć, że chyba zamieni kawalerkę na większe mieszkanie dla dwojga, kiedy poczuła nagły, nieprzyjemny skurcz serca. To nie była żadna fizyczna dolegliwość, tylko bolesna pewność, że Łukasz, który wyjechał służbowo do Berlina, jest właśnie w ramionach innej kobiety i że ten romans trwa już jakiś czas. Po powrocie Łukasz był zaskoczony, skąd Joanna się dowiedziała, jak na to wpadła. Rozstali się.

Zupełnie inaczej było z Anką, która chciała zerwać ze swoim chłopakiem, bo dręczyła ją chorobliwa zazdrość. W każdej dziewczynie widziała rywalkę, robiła mu sceny, śledziła go, ich związek wydawał się koszmarnym nieporozumieniem. Kiedy postanowiła z tym skończyć, miała piękny sen o swojej pogodnej i dostatniej przyszłości. Zobaczyła we śnie siebie starszą o wiele lat, swoje dwie dorosłe córki bliźniaczki i chłopaka, z którym właśnie chciała zerwać. Ten chłopak był jej mężem, wciąż przystojnym, szanowanym biznesmenem, niezmiennie w nią zapatrzonym. Uwierzyła w ten sen. Pobrali się, a kiedy w rok później przyszły na świat bliźniaczki, Anka uznała, że to stuprocentowy dowód na istnienie w nas niezgłębionych pokładów intuicji. Dziś Anka mówi: – Myślę, że nie wystarczy odkryć, że mamy intuicję, trzeba jeszcze jej zaufać, zrobić tak, jak ona podpowiada. Nie bać się.

Kreatywni poszukiwani

Co to właściwie znaczy zaufać intuicji? Zapomnieć o racjonalnym myśleniu? Robić tylko to, co każe wewnętrzny głos lub co zobaczymy w proroczych snach? Kierować się wyłącznie przeczuciami, podszeptami, olśnieniami…? Nie przesadzajmy. Nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi, że rozum jest niepotrzebny. Sęk w tym, że rozum to nie wszystko.

Jeśli pokonamy opór i zawierzymy swoim przeczuciom, szybko przekonamy się, że intuicja zdecydowanie otwiera, a nie zamyka nasze horyzonty, jest dopełnieniem logicznego myślenia, nie jego zaprzeczeniem. I, co najważniejsze, pozwala nam się rozwijać.

Twórczą rolę intuicji zaczęli dostrzegać pracodawcy, którym zależy na dynamicznym rozwoju swoich firm i przedsiębiorstw. Szukają osób obdarzonych błyskotliwą inteligencją i intuicją właśnie. Tyle że dzisiaj nazywają ją kreatywnością. Niestety, nie można się jej wyuczyć na żadnym uniwersytecie. Pomysł, który nagle „strzela do głowy”, to właśnie przejaw intuicji. W ten sposób Agnieszka Osiecka przy kawiarnianym stoliku wpadła nagle na zdanie: „Coca Cola to jest to”. I tak narodził się najbardziej znany polski slogan reklamowy.

Jeśli szukasz pracy i podczas rozmowy kwalifikacyjnej poczujesz pewność, że ta firma Cię zatrudni – powiedz im to. Bez bufonady, bez przesadnej pewności siebie, po prostu daj do zrozumienia, że Twoja intuicja, która nigdy Cię nie zawodzi, podpowiada, że to stanowisko dla Ciebie. Irena, podczas rozmowy kwalifikacyjnej właśnie coś takiego powiedziała. Jej przyszły szef najpierw zaniemówił z wrażenia, a później poinformował ją, że została przyjęta. Dzisiaj Irena jest wiceprezesem firmy, śmiało podejmuje ryzykowne decyzje, a firma odnosi sukcesy.

Źródło mocy

– Kiedy pochwaliłam się swoją intuicją – mówi Irena – nie byłam pewna, jak to zostanie odebrane. Sukces zachęcił mnie, aby ten swój wewnętrzny głos pielęgnować, rozwijać. To naprawdę jest możliwe. Codziennie znajduję czas tylko dla siebie, staram się wtedy głęboko wyciszyć, bo szybkie, nerwowe tempo życia, stres, nadmiar wrażeń dosłownie nas ogłuszają i głos wewnętrzny cichnie.

– Czasem człowiekowi trudno zdecydować się na zmiany – mówi Artur (30 lat). – Tak było ze mną w mojej poprzedniej pracy. Niby wszystko w porządku: wykonywałem zawód zgodny z moim wykształceniem, praca była nieźle płatna. Ale ja byłem w niej nieszczęśliwy. Zestresowany, w ciągłym biegu, zacząłem kiepsko spać, nic mnie nie cieszyło. W pewnym momencie poczułem, że mogę rzucić tę pracę, że pojawi się nowa, chociaż nie miałem żadnych planów, żadnego pomysłu, co mógłbym robić. Reakcja otoczenia też mi nie pomagała w podjęciu ostatecznej decyzji. Wszyscy uważali, że robię błąd. Rodzina, przyjaciele, pytali: jak sobie poradzę, czy znajdę inną pracę w tak ciężkich czasach? Mimo sprzeciwu najbliższych i wielu wątpliwości, rzuciłem tamtą pracę, dałem sobie tydzień na odpoczynek. I wtedy telefon sam zadzwonił. Dawno nie widziany kolega zaproponował mi współpracę w dziedzinie, która zawsze mnie pociągała. Trzeba było decydować się od razu: gdyby nie to, że byłem wolny, że zakończyłem wszystkie poprzednie zobowiązania, nie mógłbym przyjąć tej oferty.

Historia Artura pokazuje, jak trudno zaufać własnym przeczuciom. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, by opierać się na zewnętrznych autorytetach, bardziej ufać innym niż sobie. To błąd. Wsłuchując się w głos intuicji, zbliżamy się do źródła naszej mocy. Mając odwagę kierowania się intuicją na co dzień, możemy żyć w większej harmonii ze sobą i ze światem. Możemy też czuć się pewniej, bo intuicja jest naszym sprzymierzeńcem. Ona zawsze ma racje.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here