Jak wstawać wcześniej i dobrze zacząć dzień

Jaka jest pierwsza decyzja, którą podejmujesz każdego dnia bez względu na jakiekolwiek okoliczności? … Oczywiście ta, dotycząca wstania z łóżka. Jeśli chodzisz do pracy i musisz być w niej o określonej godzinie, zwykle trzymasz się codziennego planu i wstajesz o stałej porze. Jeśli jednak pracujesz w domu albo masz ruchome godziny pracy, wstawanie uzależniasz od swojego organizmu i jeśli czujesz, że musisz pospać więcej, nie odmawiasz sobie tej przyjemności.

Jak wcześniej wstawać?

A może by tak spróbować wstawać wcześniej? Jutro ustaw budzik 30 minut przed standardowym czasem wstawania i natychmiast po jego wyłączeniu poderwij się z łóżka. Nie szukaj wymówek, nie ustawiaj drzemki. Zrzuć z siebie ciepłą kołderkę i opuść sypialnię. Wiem, że łóżko jest wygodne, cieplutkie, że być może śpi w nim jeszcze ktoś, do kogo można się przytulić. Ale mimo wszystko, zmuś się do porannego wczesnego wstawania. Niech ta pierwsza decyzja w ciągu dnia, będzie tą najlepszą. Od niej wszystko zależy.

Jak dobrze rozpocząć dzień

Dlaczego dobrze wstać przynajmniej pół godziny wcześniej niż zwykle? Po co mi ten dodatkowy czas? Przecież zupełnie mi to nie przeszkadza, że śniadanie jem w pędzie albo w ogóle, że jeszcze nie zdążę się porządnie obudzić, a już muszę wyjść z domu. Zrób jednak mały test i sprawdź, jak to jest, kiedy masz dodatkowe 30 minut. Jakiś czas temu mi też wydawało się, że lepiej sobie dłużej poleżeć, ale kiedy zmusiłam się do wcześniejszego wstawania, odkryłam, jaki dobroczynny wpływ ma to na mój cały dzień. I tak:

mogę rozpocząć dzień od tego, co sprawia mi przyjemność, np. przez 15 minut poczytać w ciszy i spokoju książkę lub poćwiczyć
mam czas, żeby spokojnie wziąć prysznic, zanim wstanie moje dziecko
I na tym kończy się dodatkowe 30 minut ;-). Moim zamiarem jest zatem wstawanie jeszcze wcześniej, żeby zyskać dodatkowy poranny i jakże relaksacyjny czas.

Kiedy zaczynam dzień powoli, bez żadnego pośpiechu, wszystko idzie później łatwiej; jestem bardziej zrelaksowana i o dziwo, również bardziej wypoczęta.

Rutynowy dzień

Nasze dni wyglądają bardzo podobnie i czasami tylko, wkrada się do nich jakaś niewielka zmiana. Mówi się, że rutyna zabija związki, prowadzi do rozpadu małżeństw, wpędza ludzi w depresję. W ciągu dnia działasz na autopilocie, wykonując te same powtarzające się czynności. Co jednak by się stało, gdybyś od czasu do czasu zmusił się do jakiegoś innego działania? Jak na przykład do wcześniejszego wstawania. Miałbyś dodatkowy czas, który można zagospodarować w zupełnie nierutynowy sposób. Jesteś niezadowolony i czujesz, że czegoś Ci w życiu brakuje? To świetnie! Bo to sygnał, że rutyna zaczyna Ci przeszkadzać, że chcesz od życia czegoś więcej.

Czas na działanie

Zatem, czas na działanie! Skoro potrzebujesz jakiejś zmiany, nie ma na co czekać. Chcesz nauczyć się języka obcego – sięgnij po książkę z kursem, chcesz zrzucić zbędne kilogramy – wyjdź na spacer, chcesz poznać nowych ludzi – zacznij wychodzić na spotkania networkingowe. Nie twierdzę, że będzie to łatwe, bo czasami będziesz musiał się do tego zmusić. I to zmusić swoje cztery litery, żeby w końcu się ruszyły. Nie szukać jakiejś szczególnej motywacji (że jak schudniesz, to znajdziesz faceta, że jak poznasz ludzi, to łatwiej pójdzie Ci biznes, że jak nauczysz się języka obcego, to dostaniesz lepszą pracę), ale zmusić się do wykonania zadania. Ok, motywacja jest ważna, ale samo myślenie nic nie pomoże. Nie zmieni Twojego rutynowego dnia. Musisz więc działać pod wpływem impulsów, które Tobą kierują. Coś wywołało Twoją pozytywną reakcję – powiedz o tym; gotuje się w Tobie, bo szef nie daje Ci podwyżki – idź do niego i mu o tym powiedz. Ale zrób to szybko. Naprawdę szybko. Na reakcję masz zaledwie – 1, 2, 3, 4, 5 sekund. I jeśli ich nie wykorzystasz, działanie przepadnie. Po tym czasie zaczniesz szukać wymówek i usprawiedliwień swojego domniemanego zachowania. „Nie powiem szefowi o tym, że jestem niezadowolony, bo mnie zwolni; nie zagadam nieznajomego, bo to przecież głupie; nie wyjdę na scenę, bo mnie wyśmieją.”

Autopilot i przerwa techniczna

Wyżej wspomniałam już o autopilocie, na którym działasz podczas każdego dnia. Czasami jednak pojawiają się tzw. przerwy techniczne, kiedy coś zaburza Twój porządek. Dodatkowe zadanie w pracy, którego jeszcze nigdy nie robiłeś, bałagan zostawiony przez dzieci i męża po śniadaniu, niezapowiedziana i niekoniecznie oczekiwana wizyta dalekiej rodziny. To wszystko powoduje, że na chwilę Twój autopilot się wyłącza, korzysta z przerwy technicznej, podczas której jesteś (przynajmniej na krótką chwilę) zdenerwowany, zestresowany, wkurzony albo smutny. I obiecujesz sobie, że już tego po raz kolejny nie zrobisz, że bałagan zostawisz do sprzątnięcia dzieciom i mężowi, że następnym razem powiesz rodzinie, żeby skorzystała z hotelu, a szefowi, że nie jesteś gotowy do przyjmowania nowych zadań. Ale po chwili zabierzesz się do pracy i znowu załączysz autopilota. A może warto wykorzystać tę przerwę techniczną i jednak zadziałać? Zmienić coś, zmusić się do wyjścia ze strefy komfortu, powiedzieć i zrobić coś, co naprawdę czujesz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *