Suunto Ambit2 – szybki test, recenzja

Szybki test Suunto Ambit2. Niestety zegarek miałem do swojej dyspozycji tylko tydzień, dlatego nie miałem okazji dobrze poznać zegarka tak na 100%.  Niemniej był to bardzo przyjemny tydzień w towarzystwie nowego Ambita. Testowałem go na kilka dni przed Chudym Wawrzyńcem oraz w trakcie samego biegu górskiego. Piszę niestety, ponieważ ten model niezwykle przypadł mi do gustu. Na wstępie mogę napisać, że zegarek zdeklasował moim zdaniem wszystkie modele Garmina. Suunto Ambit2 to pocisk, który zabija konkurencję strzałem prosto w serce. Ale jest to złoty pocisk. Złoty ponieważ cena Ambta2 jest dość wysoka. Jedank jest on wart tej ceny. Moja miłość do Garmina przeniosła się na Suunto. Dysponując gotówką w kwocie przeszło 2 tysięcy złotych polskich, zastanawiając się nad topowym modelem Garmina czy Suunto Ambit2, wybór jest dla mnie oczywisty – Ambit2.

Pierwsze wrażenia
Można powiedzieć: szał! Pierwszy zegarek, który śmiało można nosić na co dzień. Do jeansów i koszuli, a nawet jak ktoś się uprze to i do garnituru. Prezentuje się wyśmienicie. Jakość wykonania, projekt i zastosowane materiały – świetnie. Co wyróżnia Ambita na tle konkurencji to miejsce produkcji – made in Finland. Żadne Chiny czy Taiwan. Zegarek kosztuje sporo, ale widzimy za co płacimy. Szafirowe szkło odporne na zarysowania  jest dodatkowym atutem.

Funkcje
Ten „zegarek” to istny kombajn. Ma bardzo dużo funkcji i możliwości. Tak naprawdę to chyba ma wszystko czego można sobie zażyczyć. Nie jestem w stanie wymyślić przydatnej funkcjonalności, której ten zegarek nie posiada. Bieganie, pływanie, rower, tryb górski – wszystko.

Zegarek testowałem razem z czujnikiem tętna. I tutaj kolejny wyróżnik. Do Garmina, Timexa czy Adidasa mamy tą samą przystawkę mocowaną na pasek. Suunto ma inną. Okrągły czujnik tętna mocowany na zaczepy do paska. Wygodny i dobrze wykonany. Nie mam zastrzeżeń.

Co mnie urzekło w Ambit2? Pierwsze to ergonomia. Zegarek jest intuicyjny. Można się szybko w nim odnaleźć. Nie to co w przypadku Timexa, gdzie układ klawiszy funkcyjnych i ich działanie pozostawia wiele do życzenia. Tutaj wszystko mamy pod ręką i jest czytelne.

Fantastyczna sprawa to działanie GPS. Wyszukiwanie satelit trwa dosłownie kilka sekund. Po wyjściu z domu sygnał łapie błyskawicznie. Znacznie szybciej niż Garmin czy Timex. Zegarek zapamiętuje naszą ostatnią pozycję i na tej podstawie, podczas wyszukiwania sygnału GPS, zaczyna od analizowania naszej ostatniej pozycji. Zazwyczaj zaczynamy trening w tym miejscu, gdzie go kończymy (koło domu). Dzięki temu łapanie sygnału działa tak szybko. Jeśli natomiast uruchomimy zegarek i szukanie GPS w nowej lokalizacji, łapanie sygnału GPS trwa odrobinę dłużej. Czas porównywalny do Garmin 910/610.

FusedSpeed™ – czyli tempo chwilowe. Ambit2 odczytuje ten istotny parametr biegu przy wykorzystaniu technologii GPS i akcelerometra. Wskazania tempa podczas biegu moim zdaniem były bardzo dokładne. Gdy biegłem równym tempem, wskaźnik tempa wskazywał zbliżoną wartość. Nie ma tego efektu co w przypadku Garmin 610 czy Timex Run Trainer, gdzie pomimo, że biegnę taką samą prędkością to tempo skacze o prawie 20 sekund. W Suunto wykres tempa jest płaski. W przypadku interwałów, informację o zmianie tempa otrzymujemy błyskawicznie. I tutaj znowu wg mnie reakcja jest szybsza jak w przypadku 610. Co więcej, Garmin początkowo zawyża tempo poszczególnego odcinka interwałowego. Ambit w sumie od razu pokazuje właściwą wartość szybkości.

Nawigacja, wysokościomierz, kompas

Korzystając z serwisu http://www.movescount.com/ możemy wgrać do naszego Ambita trasy. Generujemy je w mapach Google lub bezpośrednio w serwisie Suunto. Bardzo fajna sprawa. Wybierając się na trening w nowym terenie, czy startując w zawodach możemy wgrać sobie trasę biegu do zegarka. Co więcej, możemy ustawić zegarek tak, aby wskazywał nam odpowiedni kierunek z wykorzystaniem kompasu. Taka wgrana trasa i kompas to bardzo przydatna rzecz, zwłaszcza w  przypadku biegów górskich czy ogólnie wędrówki (biegu) w nieznanym  terenie. Tutaj jednak zatrzymam się na chwilę. Ambit ma jeden minus. Jest nim kompas, a właściwie to jego kalibracja. Sam kompas pewnie działa ok. Niestety nie było mi dane tego doświadczyć.

drew

Aby użyć funkcji kompasu, najpierw należy go skalibrować, aby w odpowiedni sposób wskazywał kierunki. Niestety ja nie potrafiłem go skalibrować pomimo kilku prób i sięgania do instrukcji. Maksymalnie uzyskałem jakieś 80% kalibracji. Może jestem za głupi, może nie umiem. Nie udało mi się tego zrobić :( Żałuję, ponieważ miałem wgraną trasę Chudego Wawrzyńca i chociażby na potrzeby testów mogłem się tą funkcją pobawić podczas zawodów. Kolejna bardzo fajna funkcja, zwłaszcza dla górali to FusedAlti. Zegarek posiada wbudowany barometr. Przy wykorzystaniu korekcji GPS w bardzo dokładny sposób podaje nam aktualną wysokość.

Movescount, aplikacje i  połączenie z PC

Pod adresem http://www.movescount.com/ znajdziemy serwis i jednocześnie centrum zarządzania naszym zegarkiem. Podłączając nasz zegarek do komputera możemy wgrać nasze treningi do portalu. Tutaj mamy kolejny mały minus. Konieczność podłączenia kabla do wgrania treningów. Garmin i Timex oferują jednak komunikację bezprzewodową i trochę dziwne jest dla mnie, że Suunto tej funkcji nie ma.
Serwis poza przeglądem treningów i możliwością wgrania map, daje nam możliwość skorzystania z (podobno) tysięcy aplikacji dostępnych na ten zegarek. Dostępne są aplikacje takie jak: odpowiednik virtual racer – czyli nasz wirtualny parnetr podczas biegu, treningi interwałowe, alarmy burzowe i pogoda. Oczywiście miejmy świadomość, że z tych tysiąca, pewnie użyjemy raptem kilka, lub kilkanaście :) W serwisie movescoint, przy naszych treningach, pod warunkiem, że biegliśmy z czujnikiem pomiaru tętna odnajdziemy takie informacje  jak wartości EPOC i V02max dla naszego treningu.

Funkcje pływania  oraz rower

Zegarek oferuje nam zaawansowane funkcje związane z pływaniem, takie jak inteligenty (dzięki wykorzystaniu akcelerometru) sposób uczenia się naszego stylu pływania, licznik przepłyniętych basenów. Cykliści docenią możliwość wykorzystania czujnika POD, licznik energii i takie tam inne bajery. Nie pływam i nie jeżdżę na rowerze także te funkcje są dla mnie obce.

Zegarek w praktyce sprawdził się bardzo dobrze. Jedynie mój brak obycia z zegarkiem i za mała ilość treningów na poznanie go, zaowocowała trzema pomiarami. Dlaczego? Za pierwszym razem nie widziałem wskaźnika baterii. Po 5 godzinach biegania myślałem, że już może pomału się kończyć. Dlatego chciałem zmienić tryb sportowy z biegania (odczyt GPS co 1 sekundę) na tryb biegów górskich (odczyt GPS co 60 sekund i znaczna oszczędność baterii). Zrobiłem to nieumiejętnie i zatrzymałem poprzedni trening i nie mogłem go kontynuować. Jak się okazało baterii było jeszcze ponad połowę :) Za drugim razem zaliczyłem pod koniec biegu glebę. Zegarek nie był zablokowany (przycisk blokady) i podczas upadku po prostu zatrzymałem trening :) Tak czy inaczej, na trasie Chudego był moim dzielnym towarzyszem.

News Reporter
Zdrowie

Dodaj komentarz