Mniej jedz i więcej się ruszaj – najlepsze by schudnąć?

Po prostu mniej jedz, a więcej się ruszaj – to słyszymy z wielu stron. Albo inaczej tak zwana dieta NŻD jak mówiła moja Mama. Znasz rozwinięcie skrótu? 😉 Zasada ta może być dobra dla osób, które mają normalną wagę i nie chcą przytyć. Jeżeli jednak brzuszka jest trochę za dużo i raczej należałoby co nieco zrzucić – to się niestety nie sprawdzi. Dlaczego?

Nasz organizm to nie jest prosta maszyna w którym jeżeli zjedzone kalorie są większe od kalorii zużytych to chudniemy. To znaczy tak jest, ale tylko przez moment. Już po tygodniu, dwóch nasz organizm się przystosowuje do zmniejszonych dostaw energii i daje nam sygnał by szukać jedzenia. Zaczynamy być coraz bardziej głodni i poirytowani. Gdy trwa to dłużej pojawia się uczucie zmęczenia, słabości i zimna. Zaczynamy tracić mięśnie, wypadają włosy. Im dalej tym trudniej, a jeść trzeba coraz mniej żeby jakikolwiek efekt utrzymać. Po kolejnych tygodniach, w których pomimo starań i wyrzeczeń waga nam nie spada – w końcu pękamy. A wtedy zaczyna się jazda w górę. I po kilku tygodniach/miesiącach kończymy z wyższą wagą niż zaczynaliśmy. Nasz organizm ma „termostat”, który za pomocy mnóstwa procesów biochemicznych – utrzymuje nasze ciało w równowadze.

Sprawdzono to podczas znanego eksperymentu Minnesota Starvation Experiment. 36 młodych, zdrowych, unikających wojska „ochotników” poddano tam przez przez pół roku restrykcyjnej diecie 1560 kalorii (przy szacowanych potrzebach 3200) i cały czas obserwowano. Wagę rzeczywiście tracili, a wraz z nią zdrowie. Uczucie słabości i wyczerpania, zawroty głowy, utrata mięśni, włosów, obniżenie temperatury ciała i ciągłe uczucie zimna. Do tego doszły też ciągłe obsesyjne myśli o jedzeniu i wiele problemów psychologicznych z depresją i myślami samobójczymi włącznie. Zmierzono bazowe zapotrzebowanie energetyczne organizmu i okazało się, że z czasem spadło ono nawet o 40%. Gdy po pół roku zaczęli wracać do normalnego jedzenia – waga zaczęła wracać, i to z nawiązką.

Nasz wspaniały organizm
Nasz organizm nie jest prostą maszyną – jest raczej superkomputerem. W przypadku odżywania jest niesamowicie dokładny w balansowaniu poboru i wykorzystania energii. Każdego dnia zużywamy 2-3 tysiące kalorii. W ciągu roku jest to około miliona kalorii. Średnio w roku raczej nie zmieniamy wagi o więcej niż 1-2 kg. I dzieje się to niezależne czy więcej się ruszamy, czy mniej i na jaki pomysł dietetyczny wpadliśmy. Strata lub zyskanie 1 kilograma to ok. 7000 kalorii. Jak więc możemy policzyć – organizm dba o to by waga się nie zmieniała i ma w tym dokładność 99+%. Robi to dla naszego dobra.

Trawieniem, magazynowaniem i wykorzystaniem energii zajmują się  nasze hormony sterowane przez głęboką strukturę mózgu – tą samą, która steruje innymi podstawowymi funkcjami organizmu. Więc jak następnym razem mocno namieszać w swoim odżywianiu to pomyśl czy możesz skutecznie sterować oddechem i to nie na chwilę, ale w dłuższym czasie.

Czy niskokaloryczne jedzenie nam pomoże?
Wyobraź sobie, że wynaleźliśmy nowe wspaniałe jedzenie, które Ci smakuje, ale prawie nie ma kalorii. Wygraliśmy z otyłością! Możemy najadać się do woli i chudnąć jednocześnie. Czy na pewno? Tutaj też po kilku dniach spadku wagi organizm włączy typowy program – obniży temperaturę ciała, zacznie odłączać organy niekrytyczne dla przetrwania, pojawi się obsesyjne poszukiwanie jedzenia i będzie tak do momentu, gdy sytuacja (i waga) nie wróci do normy. Wewnętrzny „termostat” organizmu zrobi swoje.

To może trzeba się więcej ruszać?
Tutaj też nasz superkomputer zadziała i da nam znać byśmy więcej jedli. Ludzie, którzy pracują fizycznie nie są specjalnie chudzi – ciało steruje nimi tak by utrzymać ich w równowadze. Zmęczeni po całym dniu będą leżeć i odpoczywać, będą też bardziej głodni niż ludzie nieaktywni. Czy zauważyłeś, że po intensywnej aktywności najchętniej zjadłbyś coś, a potem poleżał?

No to jak schudnąć?
Nadwaga nie jest sprawą tego, że za dużo kalorii spożywamy. Nadwaga to jest objaw zaburzeń naszego wewnętrznego „termostatu” – czyli gospodarki hormonalnej. O niej nie decyduje to czy jemy trochę więcej czy trochę mniej. Tu chodzi o to co jemy oraz kiedy to jemy. O tym będzie jeszcze wiele tutaj na stronach. Zapraszam do zapisania się emailem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *